No dokładnie. Zostało już mniej niż trzy tygodnie do Gwiazdki, a mnie ogarnęła jedna wielka niemoc. Innymi słowy: so much to do and so little time...
Muszę W KOŃCU posprzątać bałagan w pokoju, bo przestałam już ogarniać co gdzie jest; wrzucić ciuchy do pralki. Poszukać prezentów dla rodzinki (a jak wypłata przyjdzie je kupić); skombinować sobie nowy portfel i torebkę, bo coś ostatnio obcy ludzie za bardzo się nimi interesują; przygotować Amitielowe ciacho...
A MI SIĘ NIE CHCE!! ;C
Zna ktoś jakiś dobry motywator?
Ja znam tylko jeden- nie myśleć co sie robi, wtedy mniej się nie chce. Ale potem efekty są ciekawe, na przykład mama dostaje męskie gacie, a nową torebkę widać z księżyca. Wtedy trzeba na chwile włączyć myślenie.
OdpowiedzUsuńja sugeruję się tylko demotywatorami :D A po prawdzie to nie mam na to czasu. Trzeba brac życie w swoje ręce, bo to właśnie my sami decydujemy jak ono ma wyglądać :)
OdpowiedzUsuńA z moimi oczami już coraz lepiej :)
even, popełnij 8 postów na forum, to dostaniesz tytuł "Naczelnego Szatana Forum" :D
OdpowiedzUsuń