O tyle cierpliwości, ile miałam dla obecnej pracy, to w życiu bym się nie posądziła. Aczkolwiek ostatnie numery przebiły wszystko i po prostu mam już dość! W bardzo dużym skrócie i od myślników:
- premii od ponad roku na oczy nie widzieliśmy
- o trzynastą pensję, która jest przyznawana za wzrost dochodów firmy, walczyć trzeba było ponad miesiąc, bo wg. firmy jest kryzys - i nie szkodzi, że był wzrost o ponad 14% w porównaniu do roku ubiegłego
- podstawy wypłat mamy coraz wyższe, ale dostajemy coraz niższe wypłaty
- na urlop się nie opłaca iść - wynagrodzenie za 7 dni urlopowych wyniosło 12zł z groszami...
- mamy braki w obsadzie, ale jedyne co jest ważne, to to, że paletą nie wyjechaliśmy na sklep
- nie szkodzi, że jeden kierownik chodzi z wrzodami żołądka i uszkodzonym kręgosłupem, drugi ze zbitą kostką (oberwała paleciakiem elektrycznym - kostka spuchła jak bania), a ja z zespołem cieśni nadgarstka
- inna kierowniczka poszła na chorobowe, bo tak w pracy rozcięła sobie palec, że szwy były potrzebne - reakcja dyrektora: "Wzięła L4 na PALEC??" -.-
Innymi słowy - robić w chuja mnie zbyt długo nie porobią.
Czekam tylko do wiosny, na kolejny sezon (i ew. trzynastą pensję - jeśli takowa będzie) i wybywam do Anglii. Koleżanka siedzi tam od ponad roku, obiecała zaklepać mi miejsce w mieszkaniu więc...
Na chwilę obecną trzeba pozamykać ważne sprawy i zacząć się szykować...
Lista "To Be Done":
- skończyć stronę Rhapsody Polska
- wyrobić paszport (na wszelki wypadek)
- odszukać wszystkie papiery (AutoCAD) i odebrać dyplom (grafika)
- przypomnieć sobie gramatykę j. angielskiego
- zrobić własny, podręczny słownik (np. nazwy warzyw, przypraw, słownictwo ważne, specjalistyczne)
- przygotować solidnie Ubuntu na lapku do pracy
Pożegnać się i... SAYONARA! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz