Po dzisiejszym dniu jedno wiem na pewno - nic tak nie niszczy pomysłów i chęci do wymyślania/pisania/rysowania (niepotrzebne skreślić), jak moja praca... Wpadłam dziś sprawdzić jak mam grafik i podrzucić zwolnienie za weekend (usunęli mi ósemkę, a żęborwij papiurka nie dał) i się podłamałam. Od jutra do niedzieli włącznie bez ani jednego dnia wolnego - 52h... Wyszli chyba z założenia, że skoro miała cztery dni wolnego, to można wykorzystać. Z drugiej jednak strony, my już mamy praktycznie wykorzystane wszystkie godziny do końca kwartału (który, przypomnę, kończy się we wrześniu), więc JAK oni chcą wybrnąć z nadgodzinami to nie mam zielonego pojęcia.
Zresztą, nie o tym chciałam pisać :) Właśnie odkryłam, CO najbardziej sprzyja (a przynajmniej mi) przy wymyślaniu postaci... A mianowicie jest to metal (dziś Within Temptation z albumem "The Unforgiven") oraz... pogaduchy z kumpelami! Wczoraj z Kasicą i Moni, a dziś z Sis i Falco. Efekt? Pomysł na kolejnego bohatera. Aczkolwiek jego do tego opowiadania (które zaczyna się powolutku zarysowywać) nie mam zamiaru - nie chcę, żeby postacie poginęły w gąszczu przeróżnych indywiduów.
Ponieważ wiem, że i tak będę molestowana, coby coś zdradzić o bohaterze, to od razu go opiszę. Tym razem zostałam z elfem w pamięci. Tylko, że...
Ten elf jest zafascynowany wszelakiej maści maszynami i kowalstwem. Nic go bardziej nie uszczęśliwia od naprawiania kolejnych maszyn górniczych czy wozów krasnoludom (wspominałam już, że mieszka w mieście krasnoludzkim?) czy też wykuwanie kolejnych narzędzi, broni... Tak, wygląda (a przynajmniej częściowo) jak typowy elf: wysoki, piękna twarz, o długich włosach. Sęk w tym, że włosy piękne, owszem, ale nosi je ciasno związane w koński ogon. Wysoki? A jakże! Tylko mięśni pozazdrościć mógłby mu sam Conan Barbarzyńca. A do tego nosi portki z mieszanki materiału i skóry, poprzecierane i poplamione wszelakimi smarami, olejami i maściami. A ręce i twarz ma pobrudzone sadzą i węglem...
Moja własna wyobraźnia zaczyna mnie przerażać...
PS. Ofc, nie używać pomysłów moich bez mojej wyraźnej zgody ;)
Podoba mi się bohater! Już go sobie wyobrażam i go lubię :D
OdpowiedzUsuńBTW, co ja sie namęczyłam, żeby to powiedzieć... xD
Falco, ty też zakładaj bloga! Masz do napisania opowiadanie o dwóch jednorożcach-homoseksualistach ^^
OdpowiedzUsuńDodałabym do tego jeszcze konia-transwestytę.. :D
I smoka-homofoba xD
OdpowiedzUsuńNie, to by było opowiadanie o dwóch jednorożcach-gejach, z których jeden okazuje się hermafrodytą i tak powstaje The Last Winged Unicorn.
A w życiu xD
PISZESZ!!! :D
OdpowiedzUsuńTfu, o jednorożcu i pegazie- gejach
OdpowiedzUsuńAle ten smok to niezły pomysł! Chociaż... Smoka tez bym wykorzystała ale jako poetę-grafomana :D
OdpowiedzUsuńHahaha :D Dziewczyny macie boskie koncepcje :) No już! klawiatury w dłoń! Ja niestety nigdy nie miałam talentu pisarskiego.. Być może to przez to że mało czytam. Falco, gdzie Twój blog? :D
OdpowiedzUsuńEvenmori, opowiadanie Falco będziem tworzyć jak wpadnę do Wro. A jak jeszcze dojdą twoje pomysły, to będzie to taki killer, że Sapkowski może się schować! :D
OdpowiedzUsuńOpcja elfa o zainteresowaniach krasnoluda świetna :)
OdpowiedzUsuńCo do inspiracji to ja przy WT mam ochotę pisać wiersze...
Sapkowski powiadasz? Uuuu.... można się pokusić..:)
OdpowiedzUsuńEven, rezerwuj sobie wolne ;) Jak cię luby nie będzie chciał samej puścić, to bierz go ze sobą - włączy mu się mecz i i da piwo i będzie spokój :P
OdpowiedzUsuńFalco - w zamian za męczenie się ze mną spaghetti bolognese będzie wystarczającą rekompensatą? :D
Albo jeszcze lepiej - weź lubego ze sobą, będziemy opowiadanie na nim testować! :D
OdpowiedzUsuńMniam :D Nauczysz mnie przy okazji. Tylko jeśli to ma być u mnie, musicie wziąć lubego razem z telewizorem!
OdpowiedzUsuń